Co mówił o swym wozie sam Drzymała?

| 25 września 2014
Drogi do wolności

Jesienią 1933 r. jeden z naszych redaktorów odwiedził w Grabównie pod Miasteczkiem 77-letniego Michała Drzymałę, mieszkającego na wymiarze u swego syna, który przejął osadę, otrzymaną przez Michała Drzymałę od Polski, jako nagrodę za przywiązanie do ziemi ojczystej.

Michał Drzymała transportuje swój wóz w Grodzisku Wielkopolskim

Michał Drzymała transportuje swój wóz w Grodzisku Wielkopolskim na ulicy Szerokiej. | fot. zbiory M.Bartkowiak - Grodzisk Moje Miasto

Na pytanie redaktora: „Jak że to tam było z tym wozem, panie Michale?” Drzymała odpowiedział, co następuje:

– Okupiłem się w r. 1905 w Podgradowicach pod Rakoniewicami. Miałem dwa konie i wożąc cegłę aż hen pod Nowy Tomyśl, zarabiałem furmanieniem nie źle, lecz skaranie boskie z tymi szwabami, którzy nie chcieli mi dać pozwolenia na budowę domu; rozrzucali ogniska, nakładali kary pieniężne i nie dali spokoju we dnie ani w nocy. Aż tu razu jednego, jadąc przez Grodzisk, dowiedziałem się od szynkarza Kidemanna, który miał zajazd przy „świńskim targowisku”, że u niego na podwórzu stoi wóz od „cyrkusu”, który magistrat zafantował. Kidemann mi doradził, abym ten wóz kupił. No i miałem go już za tydzień, kosztował 350 marek. Mój przyjaciel Urban z Ruchocic pomógł mi wóz wyciągnąć swymi końmi, z podwórza podwiózł na rynek ale dalej jechać nie chciał, a sam byłem w jednego konia, bo drugi woził cegłę. No i nowa bieda. W jednego konia policjant nie pozwolił jechać, bo wóz był o jednym dyszlu. Wyratowali mnie chłopy z browaru Hinza; jeden chwycił za dyszel, inni pchali i tak dojechałem później w jednego konia pod Rakoniewice. Byłem sam, a tu nowa bieda. Wóz ciężki stanął zadnim kołem na szynach kolejowych i ani rusz.

Była późna noc, a w pobliżu mieszkał mój znajomy Paluch, który tylko w krowy orał. Na moje pukanie ozwała się jego niewiasta: – Walek wstań i pomóż Michałowi! I tak koń mój wspólnie z krowami Walka zaciągnęły wóz cyrkowy na moją rolę.

Na drugi dzień doniosłem komisarzowi, że już ogniska w chlewie nie ma. I miałem spokój przez kilka tygodni. Aż tu pewnego razu przyjeżdża do mnie hr. Czarnecki i dwóch Francuzów, którzy przybyli obejrzeć, jak to polska bieda musi mieszkać w cygańskim wozie. Wnet ukazały się w gazetach krajowych i zagranicznych fotografie i opisy owego „cyrkusu”, dostałem nowy wóz i nową biedę. Ludziska z daleka przyjeżdżali oglądać mój wóz, a szwaby mnie wsadzili na 8 dni do „kozy”, że niby u mnie odbywają się zbiegowiska. W „kozie” jadłem tylko to, co mi żona przyniosła, bo bałem się, aby mnie Niemcy nie otruli.

Kiedy z „kozy” wróciłem chcieli mi Niemcy dać mieszkanie w Rakoniewicach na drugim piętrze za darmo, bo ich wstyd było, ale ja nie ustąpiłem z mojej ziemi”.

Tyle pisał o wozie Drzymały „Orędownik Wielkopolski” z dnia 2 maja 1937 r.

Jan Woźniak
„Głos Wolsztyński” nr 2 (96), 20 luty 1960 r.

Więcej o Michale Drzymale można przeczytać na naszej stronie internetowej, którą stworzyliśmy z okazji 160 rocznicy urodzin i 80 rocznicy jego śmierci. Zapraszamy na: www.drzymala.historiarakoniewic.pl


Komentarze