Krwawa noc 3 lutego 1919 roku w Nowym Kramsku

| 3 lutego 2016
Drogi do wolności

Dnia 2 lutego około godziny 16 odbyła się w restauracji Chudzickiego w Babimoście narada dowództwa z udziałem ochotników pochodzących z Nowego Kramska, na której obmyślono plan działania, a już o godzinie 23 odbyła się na rynku zbiórka alarmowa, dokonano podziału kompanii i pod osłoną nocy poszczególne plutony wyruszyły celem zajęcia stanowisk wyjściowych.

Kamień ku pamięci poległych w Nowym Kramsku

Kamień ku pamięci poległych w Nowym Kramsku. | fot. D.Wajs (zdjęcie wykonane latem 2015 r.)

Nocny atak przygotowany został w następujący sposób. Pierwsza grupa w sile jednego plutonu liczącego około 30 ludzi pod dowództwem Wacława Piweckiego miała przejść przez lasy kuligowskie, zamarznięte Jezioro Wojnowskie, zdobyć Kolesin wzdłuż drogi od Starego Kramska, zdobyć lub unieszkodliwić 4 działa stojące we wgłębieniu za Kolesinem i uderzyć na Nowe Kramsko od strony Kolesina.

Druga grupa, także w sile plutonu, pod dowództwem Izydora Napierały i Borowczaka miała zaatakować wieś z lasu wzdłuż drogi Wojnowo-Nowe Kramsko.

Trzecia grupa w sile zwiększonego plutonu pod dowództwem Cieślika miała uderzyć na Nowe Kramsko od północy, od toru kolejowego Babimost-Kolesin.

Czwarta grupa, reszta drużyny chobienickiej pod dowództwem chorążego Kudlińskiego, miała przeprowadzić frontalne uderzenie wzdłuż drogi Babimost-Nowe Kramsko.

Wszystkie oddziały otrzymały polecenie, aby działania bojowe rozpocząć o godzinie 4.30 rano.

Najsprawniej wywiązał się z powierzonego zadania oddział Piweckiego, który sforsował jezioro, zdobył dwór w Kolesinie i przez obrzucenie granatami dużego oddziału kwaterującego u Lemkego wywołał taką panikę Niemców, że w ciągu kilkunastu minut uciekli z Kolesina w kierunku Klemska, zostawiając prócz broni i amunicji 2 ciężkie karabiny maszynowe, które natychmiast powstańcy przechwycili i użyli w akcji. Dwóch powstańców zostało rannych w czasie walki. Grupa Piweckiego uderzyła następnie na Nowe Kramsko od strony Kolesina, zlikwidowawszy posterunek u wylotu wsi, tyralierą podeszła pod pałac w Nowym Kramsku i rozpoczęła trudną walkę o zdobycie skarpy pod pałacem od strony łąki. W ten sposób zamknięto oddziałom niemieckim stacjonującym we wsi najkrótszą drogę odwrotu.

Równocześnie na Nowe Kramsko ruszyły oddziały od wschodu i południa, w błyskawicznym tempie uderzając na sztab znajdujący się na probostwie i na „Wachstubę” w domu Jacka Szyputy. Sygnałem rozpoczęcia walki był wspólny okrzyk „Niech żyje” donośnie rozlegający się w ciszy nocnej, wspary przez wszystkich mieszkańców, którzy uprzedzeni czuwali i czekali na powstańców. W pierwszych minutach walki zlikwidowano wszystkich prawie dowódców: oberleutnanta von Gladissa, leutnanta von Kleista, wachmeistra Koniga odoficera Klosego. Udało się uciec jedynie leutnantowi von der Becke, który raniony w łokieć, przez podwórze gospodarki Kubackiego umknął na zapłocia a stąd w pole. Można sobie wyobrazić, co się działo z wojskiem bez mózgu-sztabu. Zakwaterowane we wsi u gospodarzy i w gospodach przeżywało panikę. Zaskoczenie zrobiło swoje, każdy ratował tylko życie, nie mając czasu na organizowanie obrony.

Tablica upamiętniająca wydarzenia powstańcze

Tablica upamiętniająca wydarzenia powstańcze na terenie Nowego Kramska. | fot. D.Wajs (zdjęcie wykonano latem 2015 r.)

Niemcy uciekając w stronę Kolesina wpadali pod obstrzał ciężkiego karabinu maszynowego, ustawionego na drodze obok kościoła natychmiast po zdobyciu probostwa, ponadto pod ogień oddziału, który wkroczył do wsi od strony Kolesina. Pierwsi, którzy biegli w tym kierunku, legli pokotem. Nakaz rozsądku i instynkt samozachowawczy biegnących w tyle kierował ich na boczne drogi. Jedna z nich wiodła ku pałacowi, wokół którego trwał zacięty bój. Ogień obrońców i oblegających krzyżował się tam chaotycznie. Niemcy, którzy podążyli w tym kierunku, cofnęli się szybko. Wrócić w stronę kościoła było niemożliwością. Tam rozrywał się właśnie najzaciętsza walka. Pozostało uciekać na prawo przez podwórza i ogrody Sikucińskiego, Weimanna i Obsta, na zapłocia. Stąd nikt dotychczas nie strzelał. Jak się to stało?

Trzecia grupa szturmowa zawiodła. Mówią, że poprzedniego dnia powstańcy uczestniczyli w hucznej zabawie w Babimoście, trochę podpili i znużeni zaspali sprawę. Inni znów mówią, że ciemną nocą zabłądzili gdzieś w okolicy Górnego Folwarku i opóźnili swoje przybycie o jedną godzinę. Zdecydował może jeszcze i ten fakt, że ich droga była bardzo trudna. Wiodła ona od Górnego Folwarku przez zamarznięte, grudowate pola, marsz był trudny, co uniemożliwiło terminowe wykonanie zadania.

W boju poległo po stronie polskiej według źródeł niemieckich 15 osób, a rannych było 30 do 40. Swoje straty określają Niemcy bardzo skromnie, wymieniając jako poległych tylko dowódców von Gladisa, von Kleista, Koniga i Klosego oraz kilku rannych. Dane te trudno uznać za prawdziwe, zwłaszcza, że żyjący ludzie świadczą zupełnie inaczej. Wszyscy zgodnie poświadczają, że poległo 7 polaków, a mianowicie: Edward Andrys, Antoni Błoch, Łucjan Figlarek, Edward Kubiak, Edward Szymański, Ignacy Todek (Rakoniewice) i Stefan Wujec (Rakoniewice), ponadto mieliśmy kilku rannych.

Kamień ku czci poległych w Nowym Kramsku.

Kamień ku pamięci poległych w Nowym Kramsku. | fot. D.Wajs (zdjęcie wykonane latem 2015 r.)

Źródła polskie podają natomiast, że Niemców poległo 42, oprócz wymienionych oficerów, do niewoli zabrano 47. Trudno ustalić faktyczne straty Niemców, ponieważ szybko odbili oni Kramsko, zakazali natychmiast po wkroczeniu do wsi wychodzenia mieszkańcom na ulicę pod groźbą strzelania bez ostrzeżenia a w tym czasie szybko odwozili swoich zabitych i rannych do Klemska i Sulechowa. Dane niemieckie są problematyczne choćby i z tego powodu, że nigdy zwycięzca nie ponosi większych strat od uciekających z pola bitwy, z tym bardziej od zaskoczonych przeciwników, którzy w panice opuszczają swoje pozycje.

Źródło: Wiesław Sauter, „Z walk o polskość Babimojszczyzny”, rozdział 3, „Krwawa noc”, s. 70-75


Komentarze