Ks. Marian Samoliński

| 29 listopada 2015
Biografie

Urodził się 3 września 1914 r. z matki Marii z d. Madej i Ojca Mariana w Niemczech, gdzie znaleźli pracę jego rodzice. Po zakończeniu działań I wojny światowej i po odzyskaniu niepodległości w Ojczyźnie, powrócił z rodzicami do rodzinnego Poznania.

Marian Samoliński | fot. zbiory E.Laskowski | projekt okładki D.Wajs

Zamieszkali na Wildzie przy ul. Żupańskiego. Marian uczęszczał do Szkoły Podstawowej w Poznaniu, a następnie do Gimnazjum Humanistycznego im. Św. Jana Kantego, które ukończył 24 czerwca 1933 r. egzaminem dojrzałości – maturą.
Podjął decyzję wstąpienia do Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu. Najpierw studiował przez 2 lata filozofię w Gnieźnie, przyjęty warunkowo z uwagi na zły stan zdrowia przez ówczesnego Rektora, a dziś bł. ks. biskupa Michała Kozala.

Święcenia kapłańskie otrzymał 3 czerwca 1939 r., na trzy miesiące przed wybuchem wojny, w bazylice katedralnej w Poznaniu z rąk J.E. ks. kardynała Augusta Hlonda – Prymasa Polski.

Ksiądz Marian Samoliński

Ksiądz Marian Samoliński. | fot. zbiory E.Laskowski

Pracę duszpasterską rozpoczął od kapelani w klasztorze Sióstr Pasterek w Poznaniu – Winiarach, a następnie od 1 września 1939 r. do 10 marca 1940 r. na wikariatach w Mosinie i Cerekwicy, dekanat berecki, ówczesny pow. Jarocin. Dnia 12 marca 1940 r. został aresztowany przez gestapo w Jarocinie; w drodze do aresztu zbiegł. Ukrywał się przed władzą niemiecką, działając w Wolsztynie, Grodzisku, Lesznie, Poznaniu i Gostyniu. Przez długi okres ukrywał się na leśniczówce znanego powstańca wielkopolskiego leśniczego Stanisława Myssaka w Rakoniewicach oraz jego brata – leśniczego Franciszka Myssaka w Siekówku. Razem z nim ukrywał się też ks. Władysław Pawelczak z Rakoniewic, późniejszy wykładowca i rektor Seminarium Duchownego w Poznaniu. Na leśniczówce w Rakoniewicach Stanisław Myssak i jego siostry Helena, Jadwiga i Leokadia urządzili małą kapliczkę, w której księża Marian Samoliński i Władysław Pawelczak odprawiali w konspiracji msze św. Uczestniczyli w nich domownicy leśniczówki i Polacy ukrywający się przed Niemcami. Od ks. biskupa Walentego Dymka otrzymał ustną jurysdykcję na obszarze całej archidiecezji i zezwolenie na odprawianie w jednym dniu nieograniczonej liczby mszy św. – tyle, ile wymaga potrzeba. Ks. Samoliński pracował w Siekówku i na majątku w Rakoniewicach jako robotnik leśny i posłaniec pod pseudonimem „Ireneusz” (Waldarbeiter und Bote).

Prowizoryczny ołtarz w domu prywatnym w Rakoniewicach.

Prowizoryczny ołtarz w domu prywatnym w Rakoniewicach. | fot. zbiory D.Wajs

Miejscowi Niemcy zgłosili do władz w Kościanie, że w Siekówku pracuje „podejrzany” robotnik. Został aresztowany przez gestapo w domu kowala Antoniego Praisa w Siekówku 19 kwietnia 1944 r. i uwięziony w Kościanie, potem osadzony w obozie przejściowym w Żabikowie. Stamtąd przebywał kolejno w obozach w Sachsenhausen, Bregen, Belsen, kilka dni w Leningen, a od 1 grudnia 1944 r. w obozie w Dachau. W stanie całkowitego wyczerpania i wyniszczenia organizmu był już skierowany do pieca krematoryjnego. Dzięki współwięźniom – kapłanom, którzy z narażeniem życia rozpoczęli walkę o jego życie, dzieląc się z nim głodowymi racjami swego pożywienia, ocalał. W tym obozie koncentracyjnym pozbawiono go nie tylko wolności i godności ludzkiej i kapłańskiej, ale i własnego nazwiska, dając mu tylko numer 134987.

Został uwolniony 29 kwietnia 1945 r. przez wojska amerykańskie. Po uwolnieniu z obozu w Dachau został kapelanem wojskowym 131 Skrzydła Lotników Polskich we Wallerbusch pod Bremen. W wigilię Bożego Narodzenia 1945 r. wrócił do Poznania i oddał się do dyspozycji ks. biskupa Walentego Dymka, który kieruje go od 12 stycznia 1946 r. dna wikariat do Chodzieży, a od 15 sierpnia 1946 r. na wikariat do Poznania na Jeżyce, gdzie pracuje do 12 marca 1948 r. Od tego czasu został powołany jako proboszcz do tworzenia nowej parafii w Jabłonnej, gdzie od podstaw budował nowe życie parafialne. Obok pracy organizacyjnej w materialnym wymiarze, rozpoczął bardzo żywą działalność duszpasterską opierając ją przede wszystkim na życiu sakramentalnym parafian, pielęgnując z wielkim oddaniem życie liturgiczne, stając się prekursorem soborowej liturgii, organizując aż siedem punktów katechetycznych.

Przy współudziale parafian postawił i poświęcił nowe krzyże zniszczone przez Niemców. Krzyże i kapliczki w parafii były stawiane mimo zakazu ówczesnych władz administracyjnych. Na tym tle dochodziło do częstych zatargów z Urzędem Bezpieczeństwa w Wolsztynie. Pamiętna była Pasterka 24 grudnia 1949 r., kiedy to do kościoła weszło kilku umundurowanych i uzbrojonych funkcjonariuszy UB, by po nabożeństwie aresztować proboszcza Mariana Samolińskiego. Po mszy św. wszyscy parafianie utworzyli szpaler i odprowadzili księdza na probostwo. Funkcjonariuszy UB rozbrojono i wyrzucono poza obręb cmentarza kościelnego i probostwa.
Powołano Radę Parafialną, której skarbnikiem był Franciszek Marek. Zaczęto gromadzić środki na remont byłego zboru ewangelickiego.

Ołtarz w zborze ewangelickim w Jabłonnej do 1945 r.

Ołtarz w zborze ewangelickim w Jabłonnej do 1945 r. | fot. zbiory E.Laskowski

Wybudowano nowe prezbiterium, dwie zakrystie, dobudowano boczne wejścia na chór, zlikwidowano boczne balkony, naprawiono zegary wieżowe. Dzięki zaangażowaniu parafian i proboszcza adaptowano go na kościół katolicki pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Niezwykle uroczyście obchodzono uroczystość Bożego Ciała. Trasa procesji prowadziła każdego roku wokół całej wsi. Ulice były gęsto umajone młodymi brzózkami, domy odświętnie ustrojone obrazami, kwiatami, girlandami i flagami kościelnymi i państwowymi.

Ksiądz Marian Samoliński

Ksiądz Marian Samoliński. | fot. zbiory E.Laskowski

Dziewczynki komunijne sypały kwiatki, w pochodzie szły stowarzyszenia katolickie z sztandarami, straż pożarna z własnym, nowym sztandarem. Każdy z czterech ołtarzy przygotowywały kolejne wsie parafii Jabłonna. Przez kilka pierwszych lat (z braku księdza) proboszcz Samoliński obsługiwał również parafian w Kąkolewie. Dojeżdżał tam z ministrantami polnymi i leśnymi drogami – latem konną bryczką, a zimą – krytą karetą.

W latach 1950–1952 zorganizował Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Męskiej i Żeńskiej. Była to grupa ludzi bardzo zaangażowana w życie religijne parafii. Stanowiła odpór i przeciwwagę nasilającej się ateizacji życia społecznego. W krótkim czasie każde stowarzyszenie miało własny sztandar.

Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Żeńskiej

W tym samym czasie zorganizował dość liczny 30 – osobowy chór kościelny z parafian, głównie z Jabłonnej i Wioski.
Wiele uwagi poświęcał na staranne przygotowanie licznej grupy dzieci do I Komunii Św. mimo, iż nie miał wówczas do pomocy ani sióstr zakonnych ani katechety.

Chór kościelny w Jabłonnej (lata 1950 -1952)

Chór kościelny w Jabłonnej (lata 1950 -1952). | fot. zbiory E.Laskowski

Zaraz po przyjęciu I Komunii Św. wielu chłopców wstępowało do Grupy Ministrantów, która liczyła średnio w roku około 20-30 osób. Proboszcz wiele czasu poświęcał im na naukę ministrantury w języku łacińskim oraz usługiwaniu przy ołtarzu podczas różnych nabożeństw.

Kościół w Jabłonnie.

Kościół w Jabłonnie. | fot. zbiory E.Laskowski

Na zaproszenie ks. Samolińskiego z dniem 18 sierpnia 1955 r. w parafii Jabłonna zamieszkały Siostry Zmartwychwstanki. Działalność religijna Sióstr Zmartwychwstanek to oddzielny wielki rozdział w życiu parafialnym w Jabłonnej.

Siostry zmartwychwstanki.

Na zdjęciu siostry zmartwychwstanki. | fot. zbiory E.Laskowski

Po 11 latach pracy duszpasterskiej w Jabłonnej ks. arcybiskup Antoni Baraniak skierował ks. M. Samolińskiego do parafii Nowe Skalmierzyce. Z wielką energia, niespożytą siłą duchową, podjął pracę nad ożywieniem życia religijnego w parafii p.w. Bożego Ciała. Oprócz tworzenia nowych sal katechetycznych, prac remontowo – budowlanych w dwóch kościołach skalmierzyckich, specjalną troską otoczył ludzi potrzebujących, biednych i uzależnionych alkoholem.

50 lecie kapłaństwa księdza Samolińskiego.

50-lecie kapłaństwa księdza Mariana Samolińskiego. | fot. zbiory D.Wajs

W uroczystość Przemienienia Pańskiego w 1968 r., po 11 latach pracy kapłańskiej w Nowych Skalmierzycach, na własną prośbę przeszedł do mniejszej parafii w Skokach. Z tym samym zapałem podjął prace remontowo–budowlane oraz działania duszpasterskie zmierzające do duchowego wzrostu parafian. Był gorliwym, energicznym i wymagającym wiele od siebie i od swoich parafian. Wymagania, jakie im stawiał nie przysparzały mu nieraz popularności, a także nieraz życzliwości. Był zawsze wzorem kapłana autentycznego, prostolinijnego, nie czekającego na zaszczyty i nagrody, czy ludzkie uznanie.
Zmarł 10 stycznia 1998 r. w Skokach w 84 roku życia i 59 roku kapłaństwa.

Opracował Edward Laskowski


Komentarze