Listy Kazimierza Napieralskiego zabitego 23 lutego 1943 r. w więzieniu Moabit w Berlinie

| 12 września 2016
II wojna światowa

W drugiej wojnie światowej straciło życie ok. sześć milionów obywateli naszej Ojczyzny. Polacy ginęli na polach walki w kraju i poza jego granicami, na drogach, placach naszych miast, w więzieniach i obozach koncentracyjnych. Najtrudniejsze chwile w życiu swym przeżywali niewątpliwie ci, którzy skazani na śmierć oczekiwali na wykonanie wyroku. Chwile te, godziny, dni, tygodnie czy miesiące łagodziła przede wszystkim żywa wiara w Boga i życie wieczne. Świadczą o tym: postawa skazanych – nieraz bohaterska, a gdy idzie o uwięzionych – listy, które pisali do swych rodzin. Rodziny przechowują je jako cenne dokumenty.

Kazimierz Napieralski

Kazimierz Napieralski | fot. D.Wajs

Przytaczam tu – jako dowód heroicznej postawy i głębokiej wiary w Boga – fragmenty trzech listów, a czwarty w całości, pisane przez Kazimierza Napieralskiego, zamieszkałego przed wojną w Rakoniewicach.

Urodził się 25.01.1914 r. w Przemęcie. Studiował na Wydziale Prawa na Uniwersytecie Poznańskim. Walczył w 1939 r. jako oficer rezerwy. Po zakończeniu wojny zbiegł z obozu jenieckiego. Włączył się w akcję konspiracyjną. Aresztowany w 1942 r. w Poznaniu. Osadzony w więzieniu „Moabit” w Berlinie. Tam skazany na karę śmierci 26.01.1943 r. Wyrok wykonano 23 lutego tego roku. Jego prochy w urnie zostały złożone na cmentarzu rakoniewickim w 1950 r.

1.W liście z 5 stycznia 1943 r. prosi, by rodzin przysłała mu bardzo mały święty różaniec z medalikiem M.B. Szkaplerznej. Modli się codziennie i poleca w modlitwie Bogu także rodzinę. Prosi o wzajemną modlitwę w jego intencji – o zdrowie i szczęśliwe rozwiązanie jego sprawy.

„Bóg jest jedyną moją nadzieją”.

Prosi, aby wszystko uczynili, co jest możliwe; by szukali adwokata, który by go bronił.

2.W liście z 2 lutego 1943 roku donosi, że 26 stycznia 1943 r. został skazany przez sąd wojskowy na karę śmierci. 1 lutego otrzymał pismo adwokata Eckerta, który zamierza wnieść podanie o jego ułaskawienie.

„Ułaskawienie – to dla mnie jedyna droga ratunku”.

Ukochanego swego ojca prosi, by i on wniósł prośbę o jego ułaskawienie. Jako jeden z frontowych żołnierzy I wojny światowej jest do tego upoważniony. Bezpośrednio po tym dodaje:

„Całkowicie godzę się z wolą Bożą, jakakolwiek ona będzie w przyszłości”.

Ufa, że jego ukochani – ojciec i z nim cała rodzina – tak samo postąpią. Dziękuję za nadesłany mu różaniec i medalik. W końcu powtórnie prosi o modlitwę w jego intencji, bo to jest jego nadzieja – tak w tym życiu jak i w przyszłym.

3.Z listu z dnia 15 lutego 1943 r.

„Wszystko, co mnie spotkało uważam za najświętszą wolę Boga i całkowicie się z nią godzę. Na świecie nic nie dzieje się bez woli Bożej. Także to, co każdy musi przeżyć. Wiem, że Bóg daje nam tylko to, co najlepsze. Nie wiem, co mnie jeszcze czeka, lecz zawsze proszę Boga o moc, łaskę i błogosławieństwo do trwania w tym co dobre. Dla was wszystkich mam najlepsze życzenia i prośby. Nie zapominajcie prosić Boga o zbawienie mej duszy”.

Prosi też o odprawienie w przyszłości Mszy św. gregoriańskiej.

„Dziś dobrze rozumiem, czym jest miłość rodziców do dzieci i miłość dzieci do rodziców”. Dlatego prosi całą rodzinę, by wzajemnie się miłowali „nie zapominając i miłości dobrego Boga i o miłości do Najświętszej Matki Bożej”.

4.List z 19 lutego 1943 r. To ostatni list. Podaję tłumaczenie całego listu.

„Moi ukochani. Wczoraj otrzymałem od Was list. Sprawił mi on wielką radość. Jestem zadowolony, że wiadomość o moim losie przyjęliście ze spokojem i ufnością w Bogu. Wiem dobrze, że było to dal Was bardzo smutne. Szczególnie dla mego kochanego Ojca. Ukochany Ojcze, dziś pragnę prosić Ciebie i kochane rodzeństwo, byście przebaczyli mi wszystko, co kiedyś uczyniłem Wam złego. Ukochany Ojcze i także wszyscy macie obecnie z mego powodu zmartwienie, ale wierzcie mi, ja myślę o Was i wiele modlę się za Was wszystkich. Również po mojej śmierci nie zapomnę nigdy o Was. Z naszą ukochaną Matką będziemy przed Bożym Majestatem modlić się za Was, o wszystko, co Wam jest potrzebne, a szczególnie o łaskę Bożą dla Was wszystkich. Dotychczas nie straciłem pokładanej w Bogu ufności. Różne cierpienia i kłopoty pogłębiają i wzmacniają moją wiarę. Jestem zadowolony i cieszę się, że również mogę to wszystko przeżyć dla Najświętszego Serca Pana Jezusa, złożyć z siebie ofiarę, pamiętając o ofierze cierpiącego Chrystusa na krzyżu. Każdego dnia proszę dobrego Boga o przetrwanie. Posiadam największą ufność i wiarę w Boga. Również Was proszę o modlitwę za mnie; szczególnie o pomoc i łaskę dla mnie w chwili śmierci. W ostatnim liście życzyłem Wam wszystkiego co najlepsze. Dla krewnych i znajomych przesyłam teraz życzenia i pozdrowienia. Dziękuję Ojcu za to, że zabiegał o ułaskawienie mnie… Wiem, że uczyniliście wszystko, co było możliwe; dziękuję Wam serdecznie za to. Dziś proszę Was: Pamiętajcie o mnie, o zbawieniu dla mej duszy. I ja będę czynił to samo (pamiętał będę o was). Wierzę, że wszyscy zobaczymy się w przyszłości w innym świecie. Napiszcie do mnie na nowy adres. Całuję Was serdecznie”.

Opracował: Ks. Władysław Pawelczak
Źródło: „Rakoniewice w latach okupacji 1939-1945” –
Ks. Władysław Pawelczak i Mgr Zenon Molski, Poznań 1992 r.
Przedstawiony fragment książki w oryginale nosi tytuł
„Miłość Boga i Ojczyzny po kres krwi”.


Komentarze