Spotkanie Powstańców Wielkopolskich z Michałem Drzymałą

| 31 grudnia 2015
Drogi do wolności

Na początku stycznia 1919 r. jako dowódca ochotniczej kompanii powstańczej wyjechałem na front do Rakoniewic. Ścigając nocą niemiecki Grenzschutz, pod komendą Siudy i Zenktelera spostrzegliśmy z dala małe małe światełko. Skradając się w tym kierunku otoczyliśmy zagrodę i zapukaliśmy do chatki. Z lampką w ręku otworzył nam drzwi starzec, a gdy na naszych czapkach spostrzegł orzełki polskie, a na płaszczach niemieckich wstążeczki biało-czerwone, począł nas ściskać i całować ze łzami w oczach.

Michał Drzymała i Bolesław Marciniak

Bolesław Marciniak i Michał Drzymała | fot. "Powstanie Wielkopolskie 1918-1919, Marian Olszewski - Wydawnictwo Poznańskie 1978 | projekt okładki D.Wajs

Moi koledzy zziębnięci i zgłodniali, poczęli szykować posiłek. Na jedenastu mieliśmy tylko pół bochenka chleba, kawałek słoniny i trochę zimnej zupy w garnku. Tymczasem nasz gospodarz ulotnił się z mieszkania. Spostrzegłem to i wysłałem za nim dwóch kolegów z karabinami, obawiając się zdrady. Po chwili przyprowadzili starca, który trzymał w rękach dwie zabite kury i koguta, co widząc jego małżonka poczęła ubolewać nad stratą koguta, który tak ładnie piał. Na to starzec rzekł: „Cicho, matka, przecież to nasze wojsko polskie” i począł nas znów ściskać i całować, a potem zaproponował nam zabicie małego cielaczka, bośmy głodni. Nie chcąc krzywdzić starca, bo widziałem, że jest biedny, nie pozwoliłem na to. Gospodarz po raz drugi opuścił mieszkanie, teraz bez obawy i podejrzeń z naszej strony i po kilku minutach przyniósł dla nas litr wódki. Gdy rozwiązały się nam języki, zapytałem starca, jak się nazywa. Odpowiedział: „Ja jestem Drzymała”*).

Słysząc strzały w okolicy, w pośpiechu, nie czekając na ugotowanie kur, opuściliśmy o godzinie 3 w nocy gościnnego gospodarza i udaliśmy się w kierunku Wolsztyna-Kopanicy.

Po zawarciu układu i wytyczeniu linii demarkacyjnej wracając z frontu wstąpiliśmy do Drzymały, aby mu podziękować za gościnę.

Historia Michała Drzymały, jego chłopska wytrwałość i nieustępliwość w walce z zaborczym rządem pruskim, stała się symbolem siły oporu i patriotyzmu ludu polskiego, który mimo ucisku i długiej niewoli zdołał wytrwać na swej ziemi.

Bolesław Marciniak i Michał Drzymała

Bolesław Marciniak i Michał Drzymała | fot. „Powstanie Wielkopolskie 1918-1919, Marian Olszewski – Wydawnictwo Poznańskie 1978. W wyzwolonym Cegielsku między Wolsztynem a Rakoniewicami odszukali powstańcy legendarnego chłopa wielkopolskiego Michała Drzymałę. Mimo swego ubóstwa Drzymała serdecznie ugościł powstańców, a potem wskazał im dalszą drogę, aby nie wpadli w ręce Niemców.

* W zaborze pruskim od 1886 r. rozwijała działalność Komisja Kolonizacyjna (od nazwisk kierowników nazywana „Hakatą”), która chciała tu zniszczyć polskość. Gdy miliony marek na wykupienie ziemi z rąk polskich nie przyniosły spodziewanych rezultatów, sięgnięto do ustaw wyjątkowych. Pierwszą taką ustawą była nowela z 10 sierpnia 1904 r. na podstawie której władze administracyjne mogły odmówić pozwolenia na wybudowanie domu. Związany z tą ustawą jest słynny wypadek chłopa Michała Drzymały z Podgradowic, któremu odmówiono pozwolenia na wystawienie chaty na własnym gruncie. Wówczas Drzymała zamieszkał w wozie mieszkalnym (cyrkowym) i nie ustąpił mimo prześladowań i więzienia pruskiego ze swej ziemi. Sprawa ta nabrała szerokiego rozgłosu w całej Europie – przyp. red.

Relacja Bolesława Marciniaka
Źródło: Głos Wolsztyński, nr 12/60, 1961 r.
W oryginale artykuł zatytułowany jest „Spotkanie”.

Więcej o Michale Drzymale można przeczytać na naszej stronie internetowej, którą stworzyliśmy z okazji 160 rocznicy urodzin i 80 rocznicy jego śmierci. Zapraszamy na: www.drzymala.historiarakoniewic.pl


Komentarze