Tragedia starej lipy Rakoniewice

| 11 września 2014
XX-lecie międzywojenne

„Tragedia starej lipy Rakoniewice”, tak – na odwrocie - podpisano zdjęcie, które jakiś czas temu udało mi się zdobyć w ramach barteru. Powyżej widnieje jeszcze napis „8d” a na obu bokach czarne ślady, charakterystyczne dla zdjęć wyrwanych z albumu.

Budynek organistówki przy kościele w Rakoniewicach.

Budynek organistówki przy kościele w Rakoniewicach. | Fot. zbiory Dariusz Wajs

Rzecz miała miejsce 1 lipca 1938 r., a zdjęcie przedstawia „organistówkę” przy kościele pw. św. Marcina i Stanisława w Rakoniewicach. Prawdopodobnie wówczas zlokalizowaną jeszcze przy ul. Marszałka Piłsudskiego. Przypomnę, po śmierci Józefa Piłsudskiego (12 maja 1935 r.), „dla upamiętnienia Wielkiego Wodza uchwałą Miejskiej Rady Narodowej ul. Krystyny w Rakoniewicach przemianowano na ul. Marszałka Józefa Piłsudskiego” – utrwalił Edward Laskowski w książce pt. „Rakoniewice i okolica (fakty, wydarzenia, ciekawostki)”.

Mogę potwierdzić, iż w marcu 1937 r. ulica ta wciąż nosiła nazwę Piłsudskiego, tak przynajmniej wynika z dokumentu, który posiadam we własnym zbiorach. Ów dokument to rysunek techniczny „Na ustawienie śrutownika z napędem motorowym w parterze spichlerza p. Romana Leśniczaka w Rakoniewicach”. Skąd wiem, że owa „tragedia” wydarzyła się w 1938 r.? Ano tutaj z pomocą przyszedł nieoceniony w ustalaniu pewnych faktów historycznych niejaki Kazimierz Nowak, ongiś mieszkaniec Rakoniewic, a obecnie Wolsztyna. Notabene świadek zdarzenia. Pan Nowak tak zrelacjonował to zdarzenie:

„W godzinach popołudniowych nad miastem Rakoniewice i okolicą przeszła piorunująca burza z intensywnymi wyładowaniami atmosferycznymi, ulewnym deszczem oraz silnym huraganem. Agresywny huragan wyrządził ogromne szkody, łamał drzewa. Między innymi złamał wiekową, olbrzymią lipę stojącą na cmentarzu przy kościelnym obok budynku organistówki. Dodam jeszcze, że w tym dniu zginął człowiek wskutek porażenia piorunem przy koszeniu zboża za cmentarzem kościelnym. To był parobek jakiegoś Niemca.”

Widok na kościół i teren przykościelny przed tragedią

Widok na kościół i teren przykościelny przed tragedią | fot. zbiory Cyfrowego Archiwum Czempinia

Rzeczywiście w tym okresie pogoda nie rozpieszczała mieszkańców Polski. Gazeta „Goniec Częstochowski” z 1 lipca 1938 roku podaje:

„Przez cały dzień wczorajszy szalała gwałtowna wichura. Jednocześnie panował upał, było duszno, zbierały się chmury, spodziewana burza jednak nie nadciągnęła. Pod naporem silnych podmuchów zachodniego wiatru, niosącego całe tumany kurzu, łamały się gałęzie drzew, padały słabsze parkany, a zwłaszcza na peryferiach miasta wichura wyrządziła znaczne szkody. Ofiarą wichury padały tu całe drzewa, złamane w pół pnia. Dopiero późnym wieczorem wiatr ucichł, spłynął też na spieczoną ziemię ożywczy chłodek, dając zmęczonym upałem mieszkańcom chwilę wytchnienia.”


Komentarze