Walka o Rakoniewice – relacja Mieczysława Królikowskiego dowódcy oddziału kawalerii grodziskiej

| 6 stycznia 2015
Drogi do wolności

Wieczorem 2 stycznia 1919 roku wyruszył z Grodziska Wielkopolskiego silny oddział powstańców w kierunku Rakoniewic, a następnie na Wolsztyn. Po nadejściu piechoty powstańczej na naszą linię, otrzymałem rozkaz posuwania się, jako straż przednia w kierunku Rakoniewic. Pod osłoną nocy wkroczyliśmy do Rakoniewic bez strzału, gdyż jazda niemiecka wycofała się pod osłoną nocy do Rostarzewa i w kierunku Wolsztyna.

Inscenizacja powstańcza w Rakoniewicach

Inscenizacja powstania wiekopolskiego w Rakoniewicach, która odbyła się w grudniu 2012 r. w Rakoniewicach | fot. D.Wajs

Po zajęciu Rakoniewic dowódca oddziału powstańczego ppor. Siuda Stanisław postanowił zatrzymać się w tej miejscowości na noc, by za dnia kontynuować swój marsz na Wolsztyn. Oczywiście, że liczył on na pomoc ze strony oddziałów powstańczych z pobliskich miejscowości, bowiem atak 40-osobowej grupy przeciw kilkakrotnie silniejszemu wrogowi, byłby szaleństwem.

Po obsadzeniu miasta Rakoniewice i ważniejszych urzędów, celem zorientowania się w położeniu i sile Grenschutzu wysłał ppor. Siuda tej samej nocy patrol na przedpole Rostarzewa pod dowództwem kaprala Skubla Andrzeja z Kobylnik. Jako przewodnik patrolu zgłosił się Ob. Kominowski Stanisław z Rakoniewic, który był dobrze obeznany z tamtejszym terenem. Patrol posuwał się rowem wzdłuż szosy Rakoniewice-Rostarzewo. Gdy patrol dotarł do cmentarza przed Rostarzewem, Kominowski zauważył w ciemności w rowie obok cmentarza stojący posterunek nieprzyjaciela. Zamiast ostrzec patrol Kominowski bez słowa skoczył przez szosę w zamiarze obezwładnienia posterunku, lecz w ciemności nie dojrzał, że w przeciwległym rowie była oprócz posterunku dość silna placówka Grenschutzu. Zanim się patrol powstańczy zorientował w sytuacji, Kominowski już był otoczony przez Niemców, którzy równocześnie ostrzelali nasz patrol z karabinu maszynowego, alarmując tym samym pozostałą załogę Grenschutzu w Rostarzewie, która z miejsca przybyła placówce z pomocą. Patrol powstańczy z powodu przeważających sił nieprzyjaciela był zmuszony wycofać się z powrotem do Rakoniewic, a Kominowski został w rękach Grenschutzu. Niemcy przechytrzyli Polaków atakujących pod dowództwem Siudy i sami zorganizowali w dniu 4 stycznia 1919 roku kontratak.

Stanisław Kominowski

Stanisław Kominowski. | fot. zbiory G.Hoffmann

Niemieckie oddziały zaatakowały Rakoniewice od strony Rostarzewa i Stodolska, chcąc wyrzucić z miejscowości Rakoniewice Polaków. Główny atak skierowali Niemcy od strony Stodolska na dworzec w sile jednej kompanii piechoty i jednego plutonu karabinów maszynowych, drugi natomiast oddział niemiecki w sile jednej kompanii piechoty i jednego plutonu karabinów maszynowych zbliżył się od strony Rostarzewa pod osłoną wału kolejowego pod młyn i mały dworzec rakoniewicki, przypuszczając atak na wspomniany obiekt. Na nic się zdał silny napór piechoty niemieckiej w sile 2 kompanii, wspartej 2-ma plutonami karabinów maszynowych. Grodziszczanie wytrzymali natarcie wroga. Przystąpili sami do przeciwnatarcia, wyrzucając Niemców z zajętej części miasta. W obronie Rakoniewic odznaczył się plutonowy Janus Antoni, znany działacz Rady Żołnierskiej, który dwukrotnie rzucał się do ataku na bagnety ze swym plutonem, wypierając w końcu Niemców z dworca rakoniewickiego.

Na uznanie zasługują również powstańcy Golczak Michał i Kasprowiak Marcin, którzy w głównej mierze przyczynili się do odparcia ataku niemieckiego na mały dworzec i młyn, ustawiając na szosie ciężki karabin maszynowy, prażąc z niego celnie atakujących Niemców, zmuszając ich wreszcie do panicznego odwrotu. Uznać należy tutaj głęboki patriotyzm i pogardę śmierci w obronie ojczyzny pewnej dziewczyny z miasta Łodzi, którą Niemcy w pierwszej wojnie światowej przywieźli do Rakoniewic na roboty – która, gdy powstańcom zabrakło naboi, dostarczała pod gradem kul niemieckich naboje w pierwszą linię. Nie zdołano ustalić nazwiska tej bohaterskiej dziewczyny. Również nie należy pominąć patriotycznego zrywu starszego szeregowca Owczarczaka ze Słocina, ojca 12 drobnych dzieci, który jako dowódca plutonu obchodził z bronią w ręku pozycje, zagrzewając powstańców do walki.

Źródło: „Praca konkursowa z okazji 50 rocznicy Powstania Wielkopolskiego w Grodzisku Wlkp.”, Grodzisk Wielkopolski 1968 r.
Praca została napisana na „Konkurs Głosu Wielkopolskiego i ZBOWiD w 50 rocznicę Powstania Wielkopolskiego”.


Komentarze