Wywiad z Władysławem Kostrzewskim

| 13 stycznia 2017
PRL

W poprzednim numerze pisaliśmy o Władysławie Kostrzewskim, który uzyskał specjalną nagrodę za prezentowane 29 obrazów na wystawie powiatowej w Wolsztynie. Wszystkie obrazy Kostrzewskiego odznaczają się pięknymi barwnymi kolorami i starannym wykończeniem. W mieszkaniu państwa Kostrzewskich w Rakoniewicach zastaliśmy mistrza przy malowaniu bukietu róż. Między innymi otrzymałem takie odpowiedzi na niektóre moje pytania:

Władysław Kostrzewski | fot. zbiory D.Wajs

Uczył się pan malarstwa. Czy jest pan samoukiem?

Samoukiem. Maluję dla przyjemności i tyko farbą olejną.

Kiedy?

Przed południem. Nigdy nie kopiuję z dzieł innych malarzy. Po południu odpoczywam i idę na spacer.

Ile pan ma lat?

68

Była pan kierownikiem szkoły?

Tak. W Rakoniewicach. Ale w 1950 r. Przeżyłem tragedię, kiedy zbyt wcześnie posłano mnie na emeryturę. To była wielka niesprawiedliwość tak charakterystyczna w okresie stalinizmu. Ale w życiu trzeba przełknąć niejedną gorzką pigułkę.

Od kiedy Pan maluje?

Od dziesiątego roku życia. Namalowałem około 75 obrazów olejnych.

Co pana najwięcej cieszy?

Chyba troję dzieci i dwóch wnuków jakich posiadamy.

Podobają się panu obrazy Picassa? W ogóle obrazy abstrakcyjne?

Nie.

Zrobimy panu zdjęcie. Będzie pamiątka z naszego spotkania…

Nie chciałbym aby na starość pisano o mnie w gazetach, a na pamiątkę dam panu jeden swój obrazek. Przedstawia wiatrak w okolicy Rakoniewic.

Bardzo panu dziękuję. Ten oryginalny obraz starego i miłego człowieka powieszę na najbardziej widocznym miejscu mego pokoju.

W końcu nasz rozmówca decyduje się jednak na zdjęcie. Specjalnie dla Głosu Wolsztyńskiego.

Wywiad przeprowadził Henryk Kozłowski
Źródło: Głos Wolsztyński z lat 50-tych


Komentarze