Żydzi w Rakoniewicach

| 7 lutego 2015
Drogi do wolności

Ku końcowi XVII i na początku XVIII wieku panowała w Polsce wielka niechęć do żydów, która się objawiła także w literaturze. Dowodem tego pisma Sebastyana Miczyńskiego, Achacego Kmity, Władysławiusza, Sleszkowskiego, Żochowskiego i księdza Gaudentego Pikulskiego, autora „Złości żydowskiej”. Zwano ich pogardliwie „śmierdziuchami Mojżeszowymi, opętanymi szalbierzami korony polskiej, wykrętnymi fałszerzami, niecnotliwymi odrzyduszami z sercem judaszowem i paszczami szatańskiemi”.

Rysunek techniczny synagogi żydowskiej w Rakoniewicach

Rysunek techniczny synagogi żydowskiej wybudowanej w Rakoniewicach przy drodze do Grodziska Wielkopolskieo (obecnie w tym miejscu stoi stacja paliw). | rys. D.Wajs

Niechęć owa wielką była przedewszestkiem pomiędzy stanem mieszczański. I nie dziw. Toż gdziekolwiek usadowili się żydzi, tam upadał przemysł, a stan mieszczański wznieść się nie mógł, cierpiła też na tem moralność, a przytem i porządek miasta. Niechlujstwem swojem zanieczyszczali żydzi domy i ulice i dla tego też im to przypisuje Krasicki nikczemny widok miasteczek polskich, z których się sąsiedzi nasi naśmiewali, a historyk rosyjski Iłowajski nawet upadek Polski. Obrotni, zręczni, niesumienni, wyzyskiwali żydzi ludność, pośród której mieszkali, zachowując ściśle swoją odrębność. Przeciwko ich nadużyciom i szachrajstwu głośno sarkali mieszczanie, ale żydzi przekupstwem zawsze sobie jednali opiekunów, wiedząc dobrze, jak prawdziwe były słowa macedońskiego Filipa, iż nie masz twierdzy, do którejby nie wszedł muł objuczony złotem.

Sprowadzać tedy żydów do nowej osady, było to odstraszać od niej pracowitych rzemieślników i czynić rozwój jej niemożliwym. Z tego też to powodu zabronił Grzymułtowski żydom osiadać w Rakoniewicach. Dopiero w ostatnim dziesiątku zeszłego wieku przybyło tam trzech żydów z Drossen z okolicy Frankfurtu nad Odrą, a za nimi inni. W roku 1802 było ich piętnastu. Pozwolono im mieszkać w miasteczku pod warunkiem, że każdy za tak zwany list opiekuńczy (Schutzbrief) płacić będzie rocznie 36 złp. (przyp. red. złoty polski) panu dziedzicznemu. W roku 1805 zawarli oni ugodę z ówczesnym dziedzicem Faustynem Zakrzewskim, na mocy której mieli płacić odtąd razem 60 talarów rocznie, gdyby jednak więcej było rodzin nad 22, wtedy za każdą nadkomputową dodać mieli po 3 talary. Tyle płacili żydzi tutejsi aż do roku 1833, w którym na mocy prawa z dnia 13 maja tegoż roku podatek ten ustał.

Rabina w miasteczku nie było, dwa razy tylko do roku przybywał tu rabin grodziski. Pod jakimi zaś warunkami przyjmowała gmina żydowska przybyszów, okazuje układ z dnia 23 marca 1810 r., zawarty pomiędzy żydami rakoniewickimi a Jakóbem Mannem. Tenże ma do synagogi oddawać rocznie 6 talarów i „rzetelnie pardon płacić” tj. od funta mięsa po groszy polskich dwa i żadnego w tej opłacie nie szukać pokrzywdzenia, a gdyby miał być w czem podejrzany, starsi go ukarać mogą. Jeżeli wszystko to wypełni, wtedy i syn jego Salomon do „pospólstwa” należeć będzie, ale obowiązany będzie płacić tak jak inni. Ławkę w boźnicy może otrzymać, lecz zakazuje mu się stawiać pulpitu na niej, gdyż sąsiadom w drodzeby był, za to od ławki nic opłacać nie potrzebuje.

Do kasy powiatowej składali żydzi podatek od mięsa koszernego, a był on niemały. Wynosił np. w r. 1810 za styczeń i luty 294 złp. 19 groszy, 2 szelągi, za grudzień 1812 r. i styczeń 1813 r. 738 złp., za czerwiec, lipiec, sierpień 1814 r. 686 złp. 13 gr.

Podatek ten od mięsa koszernego bywał wydzierżawiany za czasów Księstwa Warszawskiego. Tak zawierają dnia 27 maja 1812 r. układ pomiędzy sobą podpoddzierżawny z jednej strony Salomon Herschfeld i Mojżesz Mendel Brandenburg, poddzierżawcy podatku od mięsa koszernego w Grodzisku, z drugiej Izrael Michel, kupiec rakoniewicki. Michel obowięzuje się płacić za podatek koszerny miasta i synagogi rakoniewickiej rocznie sumę podpoddzierżawną 126 talarów, każdego miesiąca po złp. 63 „anticipative”, przyczem zrzeka się „przez wzgląd na ubogich” brania opłat od łbów, nóg i wnętrzności bydlęcych, co się nie odnosi do tych gospodarzy, którzy bić będą bydło dla własnej i swojej rodziny potrzeby. Do ściągania opłat wolno Michlowi za przybraniem urzędników policyjnych lub skarbowych w dniu ostatnim miesiąca lutego zrobić rewizyą nie tylko jatek, ale i mieszkań żydowskich. Nie opłaciwszy podatku, żaden rzezak w miasteczku i na wsi dobywać noża szlachciarskiego nie będzie mocen, a rabin i „duchowni” ani święcić nożów ani rzezaków postanawiać nie mogą bez wiadomości i zezwolenia podpoddzierżawcy. Przeniewierczego rzezaka odsądza się od szlachciarstwa.

Trudna jednak była sprawa z żydami rakoniewickimi, gdyż się bardzo ociągali z opłatą powyższego podatku. W skutek tego nasyłano im co chwila egzekucyą. Tak grozi żydom rakoniewickim podprefekt powiatu kościańskiego Potworowski dnia 28 lutego 1810 r. „nieomylną” egzekucyą sześciu żołnierzy wojska regularnego, jeżeli nie zapłacą zaległego podatku w ilości 30 złp. w przeciągu trzech dni. Dnia 4 stycznia zaś 1813 r. nasyła im podprefekt Zbijewski jako egzekutorów dwóch gwardzistów konnych, których dopóty utrzymywać i każdemu na dzień 3 złp. wypłacać muszą, dopóki nie złożą pieniędzy. I w r. 1814 pojawiają się kilka razy egzekutorzy w Rakoniewicach.

Nie dziw jednak, że trudno było żydom wypełniać obowiązki państwowe, bo, jak nas poucza tabela synagogi rakoniewickiej, ułożona przez magistrat z dnia 7 stycznia 1810 r., stan majątkowy tutejszych żydów nie był zbyt świetny. Z 17 ówczesnych gospodarzy żydowskich miał majątku najbogatszy Jakób Mann, pachciarz gorzelni, 600 złp., inni po 400, 300, 200 i 100, a siedmiu po 50 zł. Zarobek roczny wynosił wedle tejże tabeli np. posługiwacza w boźnicy 50 złp., umarłych grabarz 70 słp., meklera 80 złp., kuśnierza 150 złp., kantora 160 złp., poprawnika (?) 200 złp. Trudnili się zaś żydzi rakoniewiccy kramarstwem, meklerstwem, handlem skór i pędzeniem wódki. Później wzbogacili się tak, że sobie w r. 1823 zbudowali synagogę.

Źródło


Komentarze